niedziela, 15 września 2013

One Direction-story ROZDZIAŁ 71

4 MIESIĄCE PÓŹNIEJ-TERMIN PORODU ELEANOR

SPOTKANIE PO MIESIĄCACH/SPÓŹNIONY PORÓD/PORÓD

      (...) Po długiej podróży samolotem wreszcie dotarłyśmy z Karoliną do Londynu . Byłyśmy wyczerpane. 
Od tego dnia miałyśmy cały miesiąc wolnego z powodu iż Eleanor tego dnia miała rodzić . W pośpiechu zamówiłyśmy taksówkę . 
Kiedy jechaliśmy do domu zadzwoniłam do Harrego ,że już jedziemy , on powiedział ,że wszyscy na nas czekają i przesyłają buziaczki . W trakcie drogi oglądałyśmy jeszcze raz prezent dla małego Tomma . Razem z Karoliną kupiłyśmy piżamki i jakieś zabawki . Nie mogłyśmy się doczekać kiedy zobaczymy wszystkich. Szczególnie stresowała się Klara bo ona jeszcze ich nie poznała tak dobrze (chłopaków) .
(Podczas tych 4 miesięcy również miałam zawroty głowy i omdlenia)
      Gdy dotarłyśmy przed bramę prowadzącą do domu (brama jest wysoka) zobaczyłam Harrygo , ale on nas nie widział więc schowałyśmy się za bramę i zadzwoniłam do niego . On odebrał telefon i rozmawiając ze mną uśmiechał się i był troszeczkę zawstydzony . Kiedy powiedział ,że nie może się mnie doczekać to podskakiwał , śmiesznie to wyglądało . W końcu spytał gdzie jestem po czym wychyliłam się zza bramy i mu pomachałam . Zostawiając walizki same pobiegłam do niego i z wielkim nasyceniem powitałam go gorącym pocałunkiem . Po chwili otrząsnęłam się i przedstawiłam Karoline Harremu ,który lekko odgarniając swą grzywę pocałował jej dłoń . Ja go walnęłam w ramie , wzięłam Karolinę za rękę i weszłyśmy do środka , a Harry poszedł po walizki .
Ja weszłam do domu trzaskając drzwiami podczas zamykania ich , po chwili usłyszałam głos Eleanor 
"Harry dziewczyny już są ? " a ja wtedy weszłam do pokoju . Wszyscy podeszli i zrobili grupowego misia , prócz Eleanor bo nie dała rady . Tym razem Harry przedstawił chłopakom Karolinę , ona była wniebowzięta,no w końcu jest directionerką , nie dziwie się jej .
Później wypakowałam z walizki prezent i dałam Eleanor , ona przytuliła mnie i podziękowała . Kiedy El poszła do toalety (dziecko przyciskało na pęcherz) Louis powiedział mi na "osobności" ,że się boi , że się boi jak sobie poradzą . . . Wsparłam go trochę ale nie wiedziałam jak mu pomóc .  Wy pewnie jako directionerzy nie wyobrażacie sobie Louisa tatą prawda ? (...)
Po pogaduszkach Louis się spytał czy chcemy zobaczyć pokój Tomma,oczywiście wszyscy się zgodzili (...)
Kiedy byliśmy w ich domu Lou pokazał nam pokój,który był naprawdę piękny.
Chłopaki coś tam robili , a ja poszła z dziewczynami pomóc pakować się El bo już tego dnia szła do szpitala . W czasie pakowania zadzwoniła do niej jej mama która chciała jej przypomnieć o szpitalu i powiedziała ,że jest na jakimś spotkaniu i ,że będzie mogła do niej przyjechać dopiero następnego dnia. El mówiła ,że jej to nawet na rękę bo jej mama jest strasznie opiekuńcza , a ona nie potrzebuje niańki . 
Gdy była spakowania przyszedł po nią Louis , który coś tam zaczął żartować w sprawie porodu . Uwierzcie mi chłopaki to nie jest miłe gdy ktoś dokucza kobiecie na ten temat . To my mamy okres , to my męczymy się podczas porodu , a wy ? No właśnie (...) Eleanor mi powiedziała ,że będzie to poród naturalny,bała się ale nie chciała mieć blizn.
Ja z Harrym i Karoliną pojechaliśmy do szpitala swoim samochodem . Podczas podróży Harry opowiadał o koncertach , o różnych śmiesznych sytuacjach ,które im się przydarzyły . Rozmawiał również z Karoliną,polubili się .
Podczas rozmowy zapytał się mnie o moje omdlenia ale ja zmieniłam temat . Nie chciałam do siebie dopuszczać nawet myśli ,że to mogą być przeżuty , nie mogłam dopuszczać do siebie tej myśli . Bałam się.
Gdy dojechaliśmy do szpitala zaraz za nami przyjechała reszta . Wiecie jak to śmiesznie wyglądało ? Jedenastu ludzi wszędzie razem , ale byliśmy przyjaciółmi i to się liczyło . 
W szpitalu lekarz nas mile przyjął i zaprowadził El do jej sali gdzie zaczęli robić jej wszelkie badania . 
Ja z Harrym , Karoliną , Niallem , Gemmą , Zaynem , Perrie , Liamem , Danielle siedzieliśmy na korytarzu. 
Po chwili wyszedł Louis i powiedział "Muszę zapalić" i poszłam z nim na papierosa . Chciałam z nim pogadać.
Louis powiedział mi ,że się strasznie boi . Miał już przed oczami najczarniejsze myśli ,że z El coś pójdzie nie tak ,że dziecko będzie chore,ale uspokoiłam go .
Kiedy sobie wypalił wróciliśmy na korytarz (...)
Po kilkunastu godzinach była już pół noc a El dalej nie rodziła więc ja oparłam się o prawe ramie Harrego , Karolina o lewe i spaliśmy wszyscy na krzesłach . 
          Kolejnego dnia obudziła nas mama Louisa i rodzice Eleanor , ja byłam zaspana więc nic nie kumałam . 
Louis był już na sali z Eleanor ale porodu nadal nie było . Coś temu dziecku nie chciało się wychodzić z ciepłego gniazdka .
Ja poszłam po kawę dla wszystkich . 
Kiedy czekałam aż pierwszy kubek się zapełni znów zrobiło mi się słabo i zemdlałam tym razem byłam nieprzytomna . 
Nie pamiętam kiedy obudziłam się na sali i leżałam na łóżku , a w okół mnie wszyscy stali i patrzyli się kiedy się wybudzę . Lekarz na szczęście nie robił mi badań bo stwierdził ,że to z przemęczenia po nocy na krzesłach. 
Harry kiedy wyszłam z sali zaczął się na mnie wydzierać ,że dlaczego nie powiedziałam lekarzowi o moich wcześniejszych omdleniach i ble ble ble . Odepchnęłam go i pobiegłam na zewnątrz . Tam usiadłam na ławce , po chwili przyszedł do mnie Harry . Ukląkł przede mną i zaczął przepraszać , całować w ręce . Ja nie byłam na niego zła , ja się bałam diagnozy . Bałam się .
Później wróciliśmy razem do szpitala . Louis powiedział nam ,że dali El jakieś leki na przyśpieszenie skurczów . Bo zdaniem lekarzy dziecko mogło by sobie jeszcze tam siedzieć ale weźcie powiedźcie to Louisowi.
Była godzina 18:00 nagle lekarze i pielęgniarki zaczęły latać z sali do sali El . Louis wstał i próbował się dowiedzieć co się dzieje . 
Nikt nie chciał mu nic powiedzieć bo wszyscy byli zabiegani . W końcu wyszedł z sali El zabiegany lekarz i powiedział "Zaczęło się" . Louis stał jakby go piorun trzasnął , w końcu ja podeszłam , przytuliłam go , poklepałam po plecach . Lekarz zapytał się czy chce być przy porodzie , Louis odwrócił się , popatrzył się na nas Harry powiedział "Idź stary" ja i dziewczyny płakałyśmy . Louis jeszcze dał nam "Big hugg'a" , poszedł i zniknął w drzwiach . Wszyscy na korytarzu chodziliśmy w jedną i w drugą stronę . Karolina się rozpłakała bo nie mogła uwierzyć ,że była z nami , Harry nas przytulił . Ja płakałam bo nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje . . . 
Po jakiś dwóch godzinach wybiegła pielęgniarka , po chwili wracała a opakowaniem gdzie w środku była krew. Czuliśmy ,że dzieje się coś niedobrego . Baliśmy się wszyscy . Ja obgryzałam paznokcie . . . 
Poród trwał strasznie długo .
Po jakiejś godzinie wyszedł Louis stanął przed nami , zapłakany (nie wiedzieliśmy jakie to łzy , szczęścia czy nie) i powiedział "Mam syna" My wszyscy rzuciliśmy się na niego , przytulaliśmy go ile wlezie . Później on wszedł z rodzicami do sali a my zostaliśmy (...)
Kiedy minęło pół godziny oni wyszli , rodzice byli zapłakani ale szczęśliwi . Oni musieli już iść , ale my zostaliśmy. Lekarz pozwolił nam wszystkim wejść do środka ale tylko na chwileczkę . Z niecierpliwością Louis otworzył nam drzwi i pokazał obyśmy byli cicho . Jak weszliśmy do sali zobaczyliśmy El przypiętą do kroplówek . Powiedziała ,że były komplikacje ale ,że jest wszystko w porządku . Louis położył się koło El i ją przytulił . Tak szczerze to pierwszy raz widziałam jak Louis płakał . Ich synek był przepiękny . Identyczny tatuś . Mały miał 4 kg i miał 54 cm.On miał już włoski , był przepiękny. Ja się rozpłakałam . Oni pięknie razem wyglądali . 
Chcieliśmy jeszcze zostać ale El musiała odpocząć po 5-godzinnym porodzie , więc rozjechaliśmy się wszyscy do naszych domów , ale przed tym pogratulowałam im i przypomniałam ,że jak tylko wrócą do domu to będziemy świętować . Zrobiłam jeszcze zdjęcie dla fanów i dodałam na TT . 
Kiedy wracaliśmy do domu powiedziałam wszystkim żeby pojechali do nas bo jak coś to wszyscy pojedziemy do nich do szpitala rano , zgodzili się . Jak przyjechaliśmy do domu rozdzieliliśmy się wszyscy i poszliśmy do swoich pokoi . Ja odpisywałam fanom na temat małego Tommo . Harry mnie przytulił,pocałował i powiedział ,że mnie bardzo kocha . 
Ja cieszyłam się ,że mam kogoś takiego jak on ,ale niestety nie mogłam zasnąć przez dłuższy czas z powodu wrażeń , za dużo ich było na dzień . 
        Następnego dnia obudziłam się o 7:00 , byłam tak obtulona przez Harrego ,że nie mogłam wyjść . Musiałam go przebudzić wtedy mnie puścił . Zeszłam na dół zobaczyłam Karoline ,która zaczynała robić śniadania , więc dołączyłam do niej . Podczas przygotowań rozmawiałyśmy o Louisie , Eleanor . Powiedziała,że to jej najwspanialsze wakacje jakie w życiu miała . Cieszyłam się ,że zrobiłam jej przyjemność.
Kiedy śniadanie było gotowe , pobudziliśmy wszystkich i zaprosiliśmy na posiłek .Gdy zeszli na dół byli zaskoczeni , Danielle powiedziała "I tym różni się nasz kraj od waszego" - wiecie jakie przesłanie tego było prawda ?
Po posiłku wszyscy się odświeżyliśmy , ubraliśmy się ... Ja ubrałam się w czarne leginsy i Harrego koszule w kratkę (nie tą co już zepsuł) czarne converse i pojechaliśmy do szpitala , ale tak właściwie Karolina zatrzymała nas wszystkich i powiedziała ,żebym ja z Harrym jechała do nich , a reszta przygotuje u nich w domu przywitanie . To był bardzo dobry pomysł , wszyscy się zgodzili . 
Kiedy byliśmy już w szpitalu Louis siedział przy łóżeczku szczęśliwy i lulał małego Louiska.
Eleanor jeszcze spała więc nie przeszkadzaliśmy , Louis tylko powiedział ,że wychodzą i będą w domu o 14:00 . Widać było ,że Lou się już napalił na tatusiowanie .
W czasie drogi powrotnej zadzwoniłam po wszystkich rodzicach i zaprosiłam ich na powitalną imprezkę . 
Kiedy byliśmy na miejscu ciężko się narobiliśmy podczas przygotowań ale sobie poradziliśmy . Mieliśmy jeszcze czas więc zużyliśmy go do odpoczynku .
Kiedy zadzwonił pierwszy dzwonek do drzwi nie mieliśmy sił wstawać ale niespodzianka to niespodzianka .
Gości powoli było coraz więcej (była to tylko rodzina) .
Kiedy wszyscy już byli czekaliśmy na przybycie Eleanor , Louisa i Tomm'a .
Gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi ja poszłam otworzyć . Nareszcie przyszli długo oczekiwani goście . Louis i Eleanor spodziewali się tej niespodzianki więc nie byli zbyt zaskoczeni . Muszę powiedzieć ,że ten maluszek był bardzo podobny do Lou .
Gdy "impreza" się rozkręciła (alkohol) ja i El poszłyśmy na górę do pokoju małego aby go uśpić .
Eleanor opowiedziała mi przebieg porodu , powiedziała ,że straciła bardzo dużo krwi , bała się o siebie i o dziecko przede wszystkim .
Powiedziała mi również ,że pierwszy raz widziała Louisa płaczącego , naprawdę.
Kiedy uśpiłyśmy małego El upadła pieluszka więc schyliłam się po nią , i znowu upadłam . Tym razem powiedziałam Eleanor o podejrzeniach lekarza , ona kazała mi powiedzieć Harremu ale ja nie chciałam .
Następnego dnia mieliśmy mieć wywiad i jakąś gale z rozdaniem nagród . Kompletnie nie miałam ochoty na to iść , bałam się ,że znów coś mi się stanie (...)
    Kiedy wróciliśmy z Harrym do domu on powiedział ,że idzie się wykąpać , a ja poszłam się przebrać do spania .
Gdy przyszedł do pokoju ja leżałam , byłam smutna przez co spytał się co się stało . Chciałam mu już powiedzieć o co chodzi ale nie mogłam , powstrzymałam się i chciałam zatuszować jego pytanie pocałunkiem. Udało mi się .
Spędziłam z nim kolejną wspaniałą i upojną noc (...)
Niektórzy mogą się zastanawiać dlaczego nie chciałam mu powiedzieć , więc dlatego ,że chciałam ,żeby było po wszystkim . Po tych wszystkich "uroczystościach" nie chciałam nikomu ich psuć moją prawdopodobną chorobą .
Długi czas nie mogłam zasnąć . Strasznie było mi niedobrze . Kręciło mi się w głowie . Bałam się bardzo .

Pozostawcie po sobie komentarz,opinię,odczucia ,które towarzyszyły wam podczas czytania . Dziwnie mi się pisało ten rozdział . Pomyślcie Louis Tomlinson ma dziecko .


2 komentarze:

  1. super chce mieś taki talent do pisania jak ty naprawdę kocham ten blog jest cudowny :-) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje bardzo ale nie sadze ze to talent

    OdpowiedzUsuń